Gorzowska Katedra przetrwała dwie wojny i bardzo niebezpieczny pożar. Jej wnętrza zeszpecił dopiero proboszcz do spółki z konserwatorami zabytków. Przetrwała Armię Radziecką, ale nikt jej nie obronił przed tymi, którzy deklarowali dobrą wolę. Nie jest dobrze, gdy trzeba cytować samego siebie, ale to zrobię. „ Gdy Matka Kościołów choruje, gorzo wianie razem ” – pisałem dzień po pożarze najważniejszej gorzowskiej świątyni. Nie sądziłem, że ratując matce życie, można ją oszpecić w taki sposób, by nie przypominała tej sprzed pożaru. Wrażenie piękna z zewnątrz wciąż zachwyca, ale nowe wnętrza tylko smucą. Nie mam tu żadnych badań mądrych historyków, ale zdaję się na swoje dziesiatki tysięcy kilometrów, które przelatałem od Azji, przez Afrykę i Amerykę, a na naszej cudownej Europie kończąc, by poczuć historię w jej materialnej emanacji, a nie substytuty – niemal jak z IKEA i czego tam jeszcze. Takie bez zapachu, historii, korników w...
STREFA WOLNEGO SŁOWA To nie jest gazeta, radio ani telewizja, ale prywatny blog, podobnie jak poglądy tutaj prezentowane - choć publiczne - są prywatnymi autora.