Przejdź do głównej zawartości

Posty

Coście uczynili gorzowskiej Katedrze?

Gorzowska Katedra przetrwała dwie wojny i bardzo niebezpieczny pożar. Jej wnętrza zeszpecił dopiero proboszcz do spółki z konserwatorami zabytków. Przetrwała Armię Radziecką, ale nikt jej nie obronił przed tymi, którzy deklarowali dobrą wolę.           Nie jest dobrze, gdy trzeba cytować samego siebie, ale to zrobię. „ Gdy Matka Kościołów choruje, gorzo wianie razem ” – pisałem dzień po pożarze najważniejszej gorzowskiej świątyni. Nie sądziłem, że ratując matce życie, można ją oszpecić w taki sposób, by nie przypominała tej sprzed pożaru. Wrażenie piękna z zewnątrz wciąż zachwyca, ale nowe wnętrza tylko smucą.       Nie mam tu żadnych badań mądrych historyków, ale zdaję się na swoje dziesiatki tysięcy kilometrów, które przelatałem od Azji, przez Afrykę i Amerykę, a na naszej cudownej Europie kończąc, by poczuć historię w jej materialnej emanacji, a nie substytuty – niemal jak z IKEA i czego tam jeszcze. Takie bez zapachu, historii, korników w...

Ile diabłów mieści się w furgonetce Sokołowskiego?

Pokazujący się nam w nielicznych nad Wartą mediach aktywiści, posiadają jasno zarysowaną hierarchię spraw miejskich, które należy szybko załatwić. W pełnej zwrotów akcji historii z kontrowersyjną furgonetką spod szpitala, doszło do kolejnego: głos zabrał urzędujący po sąsiedzku wiceprezes tej instytucji.        Nie od dziś wiadomo, że uprawianie polityki sporo ma z aktorstwa, nie dziwi więc, że polityk w dziele czynu, bywa kimś innym, niż w rzeczywistości jest. Taki Cezary Żołyński , wybitny aktor, który reżyserował lub grał Tygryska Pietrka czy Pionkia, najlepiej czuje się w stroju lorda Vadera, a poza sceną jest po prostu genialnym animatorem kultury. W polityce więcej jest obsad nietrafionych, niż tych trafionych. Oto wiceprezes szpitala pozwolił sobie wcielić się w rolę przeciwnika furgonetki, która przez lata mu nie przeszkadzała. Gest ze wszech miar oczekiwany, ale mocno spóźniony; niektórzy twierdzą wręcz, że niewiarygodny.       Ideologiczne ...

Gdzie robi Porwich? Sami się przekonajcie, że to nie takie proste...

Trzeba się cieszyć, że w osobie byłego posła, niektórzy gorzowianie otrzymali tytana pracy, który nie idzie na łatwiznę – zatrudniając się w pierwszym lepszym urzędzie lub spółce, ale idze szerokim łukiem: podejmuje „ funkcjonowanie na płaszczyźnie gospodarczo-biznesowo-społecznej ”. Na próżno go pytać, za co płacą mu podatnicy, bo odpowiedź zawsze będzie brzmiała...pomidor.  W programie red. Romana Błaszczaka pt. „Fabryczna 19” przypomniał o sobie znany w mieście komik, który od kilku lat występuje jako polityk. We wspólnej audycji Radia PLUS i Telewizji Gorzów wystąpił dawno nie widziany przeciwnik „partyjniactwa” z Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Porwich . Cyrk, jaki odstawił w audycji, to było coś w rodzaju wehikułu czasu, ponieważ takiej nowomowy nie słyszano nad Wartą od czasów PRL-owskich sekretarzy. „ Jarek, przepraszam cię, ale ja nie wiem, co ty robisz zawodowo?” – zagaił Błaszczak. Pewnie nie liczył na szczerość oraz intelektualny blichtr, ale odpowiedź była sema...

20 lat Platformy Obywatelskiej. Błysk sztucznego złota?

Od Bachalskiego do Sługockiego – 20 lat to szmat czasu. Każde z tłumaczeń, po co wyborcom Platforma Obywatelska, ma sporo luk. Ludzie zainteresowaliby się tym, co po dwóch dekadach ma do powiedzenia współrządząca regionem partia, gdyby jej zmęczeni politykowaniem działacze, umieli o tym opowiadać. Dwadzieścia lat temu potrafili, ale zużyła i zepsuła ich władza.       Dzisiejsi wiarusi, onegdaj zaczynający przygodę z Platformą Obywatelską u boku charyzmatycznego Jacka Bachalskiego , mieli w sobie żar i pasję zmieniania świata, dzisiaj widoczna jest głównie troska o dalsze trwanie. Gorzej z odpowiedzią na pytanie: po co? Platforma ma sporo zasług dla Lubuskiego, ale sześć ostatnich lat w opozycji wielu działaczy Platformy nie tylko nie odchudziły i nie zmobilizowały do refleksji, ale uczyniły ich jeszcze tłustszymi kocurami. Utratę wpływów w Warszawie, rekompensują sobie w Urzędzie Marszałkowskim, podległych mu jednostkach, a także w zarządach i radach nadzorczych. ...

Dobrych wujków i ciotek jest dużo. Na koniec ludzie zostają sami...

Głupkowatych i odrealnionych propozycji dla poszkodowanych przez pandemię jest bez liku. Rady wielu, to proszenie się o kłopoty, bo ich język wyprzedza myśli oraz zdrowy rozsądek. Wciąż aktualna jest stara jak świat zasada: „Umiesz liczyć, licz na siebie”.        Do osobliwych zwyczajów okresu pandemii należą dobre rady dla tych, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji: przedsiębiorców, protestujących, pacjentów i konsumentów. Brzmi nieźle, ale optymizm więdnie, bo ta pomoc to często koło ratunkowe z betonu. Mecenas poradzi, by nie przyjmować mandatu i czekać na wezwanie do sądu, ale Sanepid zablokuje konto komuś innemu. Palących się do rewolucji jest wielu, ale nikt nie chce się zaciągać, bo lepiej przyglądać się z założonymi rękoma. Ten lub inny polityk rzuci hasło, by wbrew zakazom otwierać lokale. To się nazywa zjeść ciasteczko i mieć je nadal: być wśród kontestujących, ale niczym nie ryzykować.         Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego lu...

Dla jednych róg, a innym tylko sznur. Czyli kasa dla swoich!

Lamenty i publiczne rozdzieranie szat przez samorządowców związanych z opocycją są uzasadnione. Władza otworzyła nowy front walki, ale to zbędne uderzanie kijem w klatkę. Pół biedy, że walczą z prezydentami, burmistrzami i wójtami, ale dlaczego karani są mieszkańcy.        Tak przynajmniej wynika z raportu Fundacji im. Stefana Batorego. Opracowanie poświęcone jest sposobowi rozdziału środków z drugiej transzy Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Okazało się, że rząd przestawił finansową wajchę i postanowił ukarać samorządy, gdzie większe poparcie uzyskiwały w ostatnich wyborach partie opozycyjne. To nic, że na końcu tej nitki są zwykli mieszkańcy, którzy od politycznej bieżączki starają się trzymać z daleka.         Taktyka potwierdza tezę, że „dobrej zmianie” udało się postawić na głowie rzeczy, które od lat mocno trzymały się na nogach. „Geografia to przeznaczenie” – mówił podobno cesarz Napoleon; nie wspomniał nic o kartkach wyborczych...

Zobaczcie co zamierza lubuska drużyna Szymona

Kolejne sondaże potwierdzają stare przysłowie, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Kto wie, czy trafniejszym nie jest inne – o chłopie, który nic nie musi w polu robić, ponieważ samo mu rośnie. Rosną również struktury Szymona Hołowni w Lubuskiem, ale bez fajerwerków; na tym etapie żadne „ekscesy” nie są do niczego potrzebne.           Im mniej widoczni są w Lubuskiem ludzie Szymona Hołowni , tym więcej pojawia się pytań o ich istnienie oraz aktywność. Porównania do początków Nowoczesnej czy KUKIZ’15 nie są trafione, ponieważ tutaj nic nie dzieje się przypadkiem, ani „na szybko” przed wyborami. Fakt, polityka bardzo się zmieniła, teraz o wiele bardziej niż kiedyś, liczą się Z drugiej strony, nie mając przed sobą presji zbliżających sie wyborów, można uprawiać politykę mniej spektakularnie i bardziej u podstaw tj. w terenie.      Tak właśnie działają liderzy lubuskich struktur Stowarzyszenia Polska 2050, którego inicjatorem i prezesem ...