Przejdź do głównej zawartości

Potrzeba zaangażowania a nie piłowania...

Mocna wymiana zdań pomiędzy byłym doradcą medialnym, dziennikarzem i rzecznikiem ważnych instytucji, a szefem NSZZ „Solidarność”. Jako tło posłużył Lenin, piłka do metalu oraz bajka o „Czerwonym Kapturku”. Efekt jest taki, że najbliższy współpracownik poseł Krystyny Sibińskiej wzywa szefa związków do współpracy na rzecz gorzowskiego szpitala.
Rozmowa z WIESŁAWEM CIEPIELĄ, doradcą medialnym i politykiem Platformy Obywatelskiej.
Wiesław Ciepiela - były rzecznik polskiej policji, doradca medialny i dziennikarz.
Obecnie jest najbliższym współpracownikiem poseł Krystyny Sibińskiej.
Nad Wartą: Stał się pan negatywnym bohaterem publicznych wypowiedzi szefa gorzowskiej „Solidarności”, który zapomniał zająć się osobiście konfliktem w Szpitalu Wojewódzkim…
Wiesław Ciepiela: Mam wrażenie, że wybrał mnie sobie jako zasłonę dymną na tą sytuację, która go spotkała. Dla mnie rzeczywiście to zadziwiające, że regionalne związki zawodowe nie zaangażowały się w sprawę wsparcia pracowników szpitala, których przyszłość nie wygląda najlepiej. Moja opinia to efekt rozmów ze związkowcami oraz pracownikami szpitala. Ta wypowiedź wywołała dziwną reakcję, gdy przewodniczący Porwich zaczął wymieniać moje nazwisko i nadawać mu rozgłos, zamiast samemu osobiście zaangażować się w sprawy szpitala.
NW.: Może – jak mówił Lenin – „byt tworzy świadomość”, a pan przewodniczący zapomniał o bazie. Jest faktem iż pana nazwisko wymienia on w zestawieniu z Leninem, czy też odpiłowywaniem tabliczki z jego imieniem…
W.C.: Wielu mieszkańców Gorzowa zwróciło już uwagę, że ta fascynacja Leninem nie jest dla niego najlepsza ze względu na pełnioną funkcję. Nawet gdyby próbował odpiłować Lenina z mauzoleum w Moskwie, to będzie to miało mniejsze znaczenie niż pomoc pracownikom szpitala, którą zajął się na szczęście przewodniczący Andrzejczak.
NW.: Coś jest na rzeczy – Lenin też głosił poglądy prospołeczne i bliskie najuboższym, ale sam nie płacił zatrudnianej gosposi…
W.C.: Mnie – w odróżnieniu do pana Jarka – fascynacja Leninem nigdy nie dotknęła i uważam, że są to karty zamierzchłej przeszłości, choć oczywiście zgadzam się iż Lenin to postać niechlubna dla Polaków i całego świata. Dziś żyjemy w XXI wieku i robienie happeningów z Leninem w roli głównej, to nie jest najlepsza sprawa. Powinniśmy o nim zapomnieć.
NW.: A kto jest Wilkiem, a kto Czerwonym Kapturkiem, bo pisze pan w oświadczeniu dla mediów iż przewodniczący „Solidarności”, to właśnie panu nadał cechy tego zwierzęcia, a z siebie zrobił niewinną ofiarę ?
W.C.: Mam wrażenie, że pan Jarosław to ze mnie chce zrobić tego strasznego Wilka, a siebie ubrał w szaty tego niewinnego Czerwonego Kapturka. Moim zdaniem, nie wypada panu przewodniczącemu brać na siebie roli Kapturka w tym społecznym spektaklu, bo wykazał się innymi cechami.
NW.: Za to zęby Wilka pokazała poseł Sibińska, która zażądała od marszałek Polak wyjaśnień na temat sytuacji w szpitalu…
W.C.: Mówiąc poważnie, to ja przysłuchuję się dyskusjom i dziwi mnie próba przerzucenia całej odpowiedzialności za sytuację w gorzowskim szpitalu na polityków. Twierdzę wręcz, że tą odpowiedzialność trzeba dzielić wspólnie i nie oglądać się na innych. Niestety moje nazwisko – pewnie w poczuciu winy – również posłużyło panu przewodniczącemu do stworzenia takiej zasłony dymnej. Powinniśmy się spotkać i działać wspólnie, a bardzo ważna społecznie funkcja, którą sprawuje pan przewodniczący Porwich, może tu tylko pomóc. „Solidarność” ma wielki autorytet i dlatego powinien on wziąć na siebie rolę mediatora, a ja już dziś mogę ocenić, że będzie to znakomite działanie dla dobra innych. My ze swojej strony angażujemy się, rozmawiamy i podejmujemy działania nawet na szczeblu ministerialnym, a więc robimy co do nas należy.
NW.: Rozumiem, że poseł Sibińska – nie czekając na odpowiedź od marszałek – podjęła już konkretne działania ? Dziennik 66-400.pl podaje iż marszałek w sprawie gwarancji dla szpitala kłamała…
W.C.: Trudno mi oceniać ten tekst, ale fakty są nieubłagalne. Stan zadłużenia szpitali w Polsce, to jest jakieś 10 miliardów, a w budżecie na oddłużenie zapisanych jest ok. 2 miliardów. Gołym okiem widać, że te sumy się nie bilansują i trzeba być bardzo precyzyjnym w działaniu, żeby gorzowskiemu szpitalowi pomóc.
NW.: Może pomoże solidarnościowy marsz „Obudź się Polsko!” ?
W.C.: Nie widzę możliwości, aby takimi demonstracjami oraz odpiłowywaniem czegokolwiek można było dojść do porozumienia i osiągnąć sukces. W Gorzowie już coś i komuś odpiłowywano, ale efektów nie było. Lepiej usiąść i wspólnie działać, bo rozmowy są trudne i wiedzą o tym związkowcy ze szpitala, którzy mówią o tym głośno. W szpitalu zagrożony jest byt żywych ludzi i tutaj trzeba szukać wspólnego pola do działania, a nie biegać z piłką do metalu.
NW.: Mówiąc krótko – zamiast piłki do metalu, przewodniczący powinien wziąć telefon i zadzwonić do poseł Sibińskiej i zacząć wspólnie działać ?
W.C.: Absolutnie tak. Na tym nam zależy, na to liczymy i szkoda, że na dzisiaj takiego kontaktu w ogóle nie ma.

Popularne posty z tego bloga

Korek, worek i rozporek w polityce ....

Przykład zielonogórskiego rajcy, to inspiracja to głębszej analizy nad wpływem trunków, dziewczynek i pieniędzy na życie publiczne. Mają rację przedstawiciele tajnych służb – tych dawnych oraz współczesnych - że najlepszym sposobem na rekrutację współpracowników jest jedna z trzech przypadłości, które symbolizują: korek, worek oraz rozporek. Inaczej mówiąc: skłonność do alkoholu, finansowa chciwość i słabość do kobiet. Politycy popadają w kłopoty z powodu powyższego najczęściej bez aktywności służb specjalnych … Od lewej: J. Kaczanowski, W. Szadny, J. Bachalski i K. Kawicki … a wspólnym mianownikiem dla ich „ wybryków ” był zawsze alkohol. Jedni przyznają się od razu, inni próbują racjonalizować, a nawet oskarżać, jeszcze inni obracają wszystko w żart. Co ciekawe, kłopoty lubuskich polityków po alkoholu nie mają zabarwienia partyjnego i dotyczą zarówno lewicy, prawicy, jak też partii tzw. środka. "Nie wiem jak doszło do tego zdarzenia. Po wyjściu z lokalu, gdzie u...

Biskup Regmunt wyszedł zamiast Jezusa...

Kościół instytucjonalny oraz biskupi muszą się nauczyć, że nawet jeśli coś brzmi dla nich bardzo obco i niezrozumiale, to nie oznacza to automatycznie herezji, wypaczenia i  dewiacji. Dzisiaj radosny obiad w gronie rodzinnym może nieść większe przesłanie niż transparentny udział w tym lub innym nabożeństwie. Wiernym potrzeba manifestacji poszanowania i pokory, a nie manifestacji przeciw herezjom… Biskupi dalej cieszą się opinią posiadających moc afrykańskich szamanów, a politykom łatwiej skryty- kować konkurenta niż szefa diecezji... Nie można odbierać ludziom prawa do manifestowania swojej wiary i przynależności do tej lub innej konfesji. Z drugiej strony – Kościół jawi się wszystkim w glorii fizycznej siły, instytucjonalnej potęgi oraz panowania nad tłumami, choć Jezus Chrystus był słaby, pokorny i mniej elokwentny niż najmniej rozgarnięty proboszcz. Z definicji uroczystość Bożego Ciała miała być manifestacją Sakramentu Eucharystii, ale – jak to w Polsce bywa - stała si...

Pacjent Lindy H. obciął głowę żonie. Czy marszałek zetnie głowę dyrektora Szmita ?

Ta historia potwierdza tylko tezę, że Gorzów jest prawdziwie dziwnym miastem w którym wydarzyć się może wszystko, co nie ma szans wydarzyć się gdziekolwiek indziej. Tutejsze „ elity ” są tak pewne siebie, że z narażania mieszkańców na niebezpieczeństwo rezygnują dopiero po medialnej nagonce, bo inne fakty nie zmieniają wyrazu ich niezmąconych myśleniem twarzy. Oto znana na całym świecie medyczna oszustka Linda H. – a wcześniej znana jako Linada Astor lub profesor Poddubiuk –znajduje sobie miejsce w Pogotowiu Ratunkowym w mieście nad Wartą, które podlega marszałek województwa ... FOT.: Radio gorzów/LubuskiePL ... a szef tej placówki – znany celebryta, lanser i najważniejsze: Wojewódzki Konsultant Ratownictwa Medycznego Andrzej Szmit , bezmyślnie oświadcza coś, co w innym mieście – w którym media dostrzegają nie tylko sytuacje, ale również winnych ich zaistnienia – całkowicie by go skompromitowało. W Gorzowie jest inaczej – posredni winny staje się bohaterem i nie ma sobie nic d...