Lubuski sezon ogórkowy nie potrzebuje żadnego pytona z nad Wisły - ma swojego „Benny Hilla” polityki w osobie ekscentrycznego posła. On sam, jest w Lubuskiem szkodnikiem największym, a zarazem apoteozą demokracji, bo potwierdza tezę, że parlamentarzystą może być dosłownie każdy: głupi i mądry, lump oraz wzór do naśladowania. Tak się kończy „Folwark zwierzęcy”, gdy świnie zaczęły chodzić na dwóch nogach, i nikt już nie wiedział, kto jest kim, ani o co w tym wszystkim chodzi. Tymczasem wpadki posła Jarosława Porwicha, mnożą się jak purchawki po deszczu, czego efektem jest to, że wypowiada słowa zwyczajnie głupie. Nie jest to przekroczenie granicy zdrady, ale głupoty i dobrego smaku, owszem. Wielokrotnie pokazał, że jest głuchy na zawołanie Immanuela Kanta : „ Miej odwagę myśleć samodzielnie ”, i woli podlizywać się „dobrej zmianie”, która od niedawna jest jego nową przystanią. „ Przeciwnikami reformy wymi...
STREFA WOLNEGO SŁOWA To nie jest gazeta, radio ani telewizja, ale prywatny blog, podobnie jak poglądy tutaj prezentowane - choć publiczne - są prywatnymi autora.