Rok jak każdy, choć gwiazda nie świeciła wszystkim po równo . Osłów odrzucili wyborcy, królów – jak to w naszym województwie – było więcej niż w Betlejem, a nietzschowska teza, że „Bóg umarł” nie sprawdziła się wcale, bo można odnieść wrażenie, że polityczni bogowie są wśród nas: ożywiają, kreują i zawsze są nieomylni. Problem z politykami jest ten sam od lat, ale mało kto rozumie, że jak w burdelu jest kiepski ruch, to nie zmienia się firanek, ale panienki. Najpierw jednak o końcu świata, który miał nadejść jak co roku, ale go nie było i raczej nic nie zapowiada, że nadejdzie. To znaczy, nadszedł – ale znacznie wcześniej i w innym wymiarze. Dla jednych była to przegrana w wyborach, dla innych obsadzenie w roli starosty – statysty, a jeszcze dla innych - powstanie z politycznego grobu szefowej PSL-u. Może nie końcem świata, ale na pewno politycznej kariery, było wywalenie z LUW-u wicewojewody. Okazuje się, że „zdradzonych o świcie” było więcej, a moce Mordoru...
STREFA WOLNEGO SŁOWA To nie jest gazeta, radio ani telewizja, ale prywatny blog, podobnie jak poglądy tutaj prezentowane - choć publiczne - są prywatnymi autora.