Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2019

Jaki piękny początek upadania. Pieńkowski w drodze po mądrość...

Polityczny aparatczyk, gbur i pieniacz – taka ruchliwa płotka marząca o morskiej karierze delfina. Niewykluczone, że ten wybryk to kropka nad „i” jego politycznych planów poza miastem. Niedoszły senator i kandydat na prezydenta, a także ekprzewodniczący Rady Miasta, nie ma ostatnio dobrej passy. Buta i wciskanie kitu były specjalnością Sebastiana Pieńkowskiego , ale oceniając sędziów oraz nauczycieli przez kalkę faszyzmu i komunizmu, mocno przesadził. Chciał ustawić kładkę populizmowi, ale jej drożność nawet nad Wartą, okazała się ograniczona. Kolejne przegrane niewiele Pieńkowskiego zmieniają. Nie jest „fit” i gołym okiem widać, że lubi raczyć się potrawami, a że ich stan skupienia może być różny, to i efektem może być zanik klarowności wywowdów oraz kreowanej na użytek polityki elegancji. Ciężko pracował od kolejnych przegranych wyborów, by pokazać że nie jest już chamem oraz prostakiem, ale okazało się to nie takie proste.         ...

Druga strona nauczycielskich protestów. Ta bez propagandy...

Pełna zgoda jest tylko co do jednego: błędy lekarzy leżą na Żwirowej, a błędy nauczycieli obserwujemy w polityce. Problem w tym, że tych ostatnich będzie coraz więcej, gdyż przykład jaki dali swoim strajkiem, jest społecznie szkodliwy. FOT.KRYSTYNA ZWOLSKA         Stoi przede mną trudne zadanie: chciałbym wyrazić solidarność z płacowymi postulatami nauczycieli, ale nie potrafię znaleźć argumentów, by przekonać samego siebie, że sabotowanie ważnych dla uczniów egzaminów jest dobre. Wiem za to, że jest demoralizujące. Możliwe, że widzę las, ale nie widzię drzewa, albo odwrotnie: widzę drzewo, ale nie potrafię dostrzec lasu. Wiem, że gdzie wszyscy myślą tak samo, nie myśli nikt.         Niewielu ma dziś odwagę powiedzieć cokolwiek, co znajduje się w kontrze do medialnych przekazów: tych PiS-owskich z jednej strony, tych opozycyjnych z drugiej.       Nie ma co się nauczycielom dziwić, że nie chcą być kelnerami n...

Marcinkiewicz dla Nad Wartą: Może czas wracać na "stare śmieci"...

„Mój Gorzow” był miastem z charakterem. Dziś charakteru nie widzę  . Może czas wracać na stare śmieci? Przyszłość miasta to silna uczelnia wyższa,   ale to nie wystarczy i trzeba spojrzeć dalej w przyszłość. W Gorzowie nie brakuje pomysłów i fachowców, tylko brakuje dla nich miejsca, bo musi starczyć stołków dla swoich.  Tymczasem o Zielonej Gorze mówi się prawie jak o zagłębiu informatycznym. Mają trochę większe szczęście do ludzi i trochę mniejszy nepotyzm oraz kolesiostwo. Rozmowa z KAZIMIERZEM MARCINKIEWICZEM , byłym Premierem RP, gorzowianinem. Fot.: Youtube/niepodleglosciowiec/newsweek Nad Warta.: Dla wielu gorzowskich dwudziestolatków jest pan kimś z bardzo wielkiej i odległej polityki, a zatem nie zdają sobie nawet sprawy, że miał pan wielki wpływ na rozwój Gorzowa? Kazimierz Marcinkiewicz: Hm. Jestem z najlepszego rocznika 1959. Miałem możliwość poznania PRL-u i walki o wolność. Zresztą, „dołek” na którym siedziałem za komuny, dzisiaj niszczeje...