Sprawy posunęły się daleko już dawno. Takie są czasy i nie zawrócimy Warty i Odry kijem utyskiwania na Mejzę oraz jemu podobnych. Wnet się zorientujemy, że to oni lepiej odczytali znaki czasu. Nawet jeśli mamy poczucie wyższości i absmaku. Szybka kariera nowego wiceministra sportu z lubuskiego coś nam unaocznia. Czy tego chcemy czy nie, pod względem autopromocji wyprzedził wszystkich lubuskich polityków o epokę. Nie był pod tym względem pierwszy. Największy krok zrobił wcale nie Łukasz Mejza , ale inny lubuszanin – premier Kazimierz Marcinkiewicz . Kamieniem w nich nie rzucę, bo problemem nie są bohaterowie infantylnego przekazu, ale jego twórcy oraz odbiorcy. Złowrogie tony „ dziadersów ”, nie dotrą w miejsce i do bańki filtrującej, gdzie na politykę jaką znaliśmy dotychczas, wszyscy mają „ wyjebongo ”. Relację tabloidu z zakupów bielizny, którą świeżo upieczony minister z lubuskiego robił ze swoją p...
STREFA WOLNEGO SŁOWA To nie jest gazeta, radio ani telewizja, ale prywatny blog, podobnie jak poglądy tutaj prezentowane - choć publiczne - są prywatnymi autora.