Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Zjednoczona Prawica" na wirażu.

PiS próbuje wymyślić się od nowa, przynajmniej organizacyjnie. Do 15 czerwca w Lubuskiem powstaną dwa lub trzy autonomiczne okręgi, którymi zarządzać będą wyznaczeni przez władze krajowe pełnomocnicy. Oby nie było tak, że nowe struktury utrwalą stare konflikty i patologie. Pandemia oraz wojna, ale przede wszystkim zbliżające się wybory do Sejmu, Senatu i samorządowe, zmieniają politykę także w rejonie Warty i Odry. W Gorzowie i Zielonej Górze nic się raczej nie zmieni: Elżbieta Rafalska i Marek Ast nie pełnią funkcji ministerialnych, ani w prezydium Sejmu i Senatu – będą więc mogli sprawować funkcje pełnomocników. Pod warunkiem, że nie padną ofiarą wewnątrzpartyjnych rozgrywek. Te zaś są w lubuskim PiS na porządku dziennym. Tu już nie ma karier przez wazelinę – jak w pierwszej kadencji. Jest za to brutalna walka buldogów. Bynajmniej, już nie pod dywanem. Rafalska i Ast mają swój fun club, a zatem w walce o wpływy, gołych mieczy wysyłać sobie nie muszą. Jest jednak garstka drugorz...

Czego Tuskowi nie powiedziano?

Wizyta szefa partii w regionie, to dla działaczy prawdziwy dzień dziobaka. Czas w którym można spróbować zaistnieć w pamięci lidera, albo chociaż ogrzać się jego ciepłem i zrobić zdjęcie na fejsa – nie jest odkrywcze, że miasto oraz mieszkańcy nic na tym nie zyskują. Fot.: Facebook/Slugocki             Gorzów odwiedził były premier i szef Rady Europejskiej Donald Tusk . W praktyce oznacza to, że barwy i zapach wyborów dotarły nad Wartę, a plotki o tym, że niektórzy rezerwują już miejsca na bilbordy nie są przesadzone. Widać też, że opozycja nie wierzy w wygraną. Miejsce i czas, niestety były politycznie beznadziejne - jak nic wpisują się w kultową kwestię prymitywa z filmu „Miś”: „ W życiu bym do teatru nie poszedł ”.           Owszem, można mówić do swoich, ale tak się wyborów nie wygrywa. Jak w znanej reklamie: prościej się nie da!        A jednak w teatrze pojawiła się grupka ponad stu działaczy, urzę...

Olaboga, olaboga, co to będzie! Co z tym Senatem?

W mieście zdziwienie: to prezes Grzyb nie był dogadany w sprawie swojego startu do Senatu? Ta sytuacja zmienia postać rzeczy, ponieważ liczni totunfaccy byli przekonani, że jest inaczej. Są też tacy, którym kamień spadł z serca; nie bez racji - uważają Grzyba za bardzo dobrego menadżera. Polityczne aspiracje ogłoszone zostały zbyt szybko i nonsensownie w konfrontacji do lokalnych autorytetów.         Było już witanie się z gąską, ale na polityczny stół wjechała czarna polewka. Wcale tak być nie musiało i może nawet nie będzie, ale póki co – Marek Grzyb , prezes Stali Gorzów, nie jest rozważany przez Szymona Hołownię w roli kandydata do Senatu.      „ Nie ma takich ustaleń. Przelotnie poznałem pana Grzyba podczas wcześniejszej wizyty w Gorzowie, ale nie rozmawialiśmy na temat tej kandydatury, nie ma takich planów co do tego pana ” – mocno skonstatował w wywiadzie dla Nad Wartą lider Polska 2050.          To idzie w poprzek...

Będąc w polityce, trzeba być zawsze w gościach, a nie u siebie

Dylemat  opozycji nie jest nowy: iść razem, czy jednak trochę obok siebie. Dla Polski 2050, która słusznie łowi wśród najlepszych gorzowskich samorządowców, ciężkim orzechem do zgryzienia byłby kontrowersyjny i ekscentryczny - prezes Stali Gorzów. Klub ze wszech miar ważny, ale prezes zaczyna być uciążliwy. Wszystko już jasne: Polska 2050  zamierza trzymać na dystans wszystkich cwaniaków politycznych. Rozmowa z SZYMONEM HOŁOWNIĄ , liderem partii Polska 2050, byłym kandydatem na Prezydenta RP. Nad Wartą: Kiedy pobożny i dobry kapłan zostaje   biskupem, wielu jego współbraci zastanawia się wówczas: kiedy "zbiskupieje" ? Bynajmniej, nie jest to komplement. Czy Szymon Hołownia jest już rasowym politykiem z krwi i kości? Szymon Hołownia: Nie jestem typem polityka z telewizora. Czuję się przede wszystkim działaczem obywatelskim. Czuję się pisarzem, którego zadaniem jest dawanie ludziom natchnienia i inspiracji. Mam nadzieję, że nie doznam nigdy “upolitycznienia” w tym niena...
Przeprosiny, to konsekwencja zawartej ugody przed Sądem Okręgowym w Gorzowie Wlkp. Wydział I Cywilny

Szymon Hołownia o kandydaturze Grzyba do Senatu. Jest inaczej, niż się wydaje.

Lider ugrupowania Polska 2050 odwiedził dzisiaj Gorzów. Wieczorem udzielił wywiadu dla Nad Wartą; nie mogło się obyć bez pytań o personalia przyszłych kandydatów w wyborach parlamentarnych. Szymon Hołownia jest tu bardzo zasadniczy i na żadne „ wypadki przy pracy ” nie pozwoli. Fot.:Radio Gorzów Partia Szymona Hołowni cieszy się sporym poparciem społecznym. Nie dziwi więc fakt, że dla wielu jest wymarzoną tratwą do wypłynięcia na szerokie wody ogólnopolskiej polityki. Niektórzy kluczą, robią podchody i wysyłają sygnały. Jedną z takich osób jest kontrowersyjny prezes Stali Gorzów Marek Grzyb . Choć miejsce w Senacie, to pozycja znacznie powyżej jego wagi, plotek jest coraz więcej. Najlepszym sposobem na poznanie prawdy jest zapytanie u źródła. W wywiadzie z Szymonem Hołownią, który zostanie opublikowany w poniedziałek, lider „Polska 2050” wyraża świadomość z ryzyk, które pojawią się przy tworzeniu list wyborczych; wie również, że wybory do Senatu będą przedmiotem szerokiego porozumieni...

Liderzy dorabiają na boku. Im nigdy nie jest mało!

Opinia, że jak samorządowcom da się podwyżki, to nie będą dorabiać na boku, miała wielu zwolenników. Fakty tego nie potwierdzają. Regionalni, powiatowi i miejscy „oligarchowie” są wśród nas.           Do całości obrazu dodajmy, że gigantyczne podwyżki samorządowców były ze wszech miar uzasadnione. Włodarze miast i gmin zarabiali skandalicznie mało; członkowie zarządu województwa oraz starostowie, także nie byli rozpieszczani. Wydawało się, że mieli ręce pełne roboty, ale nie szło to w parze z adekwatnym wynagrodzeniem. Teraz zarabiają od kilkunastu do prawie dwudziestu tysięcy, ale apetyt na pieniądze wcale im się nie wyłączył - hamulce zostały tam gdzie były, a wielu z nich nadal dorabia w innych samorządach.          Regionalni i lokalni politycy sami dostarczają paliwa do walenia w siebie jak w bęben. Ich chałtury w radach nadzorczych spółek podległych innym samorządom, były kiedyś zrozumiałe, ale dziś budzą niesmak. Ot, prezydent Gor...