- Tym razem udało nam się – zdają się mówić wszyscy ci, którzy mimo przepowiedni pisarza Davida Meade’a, dostrzegli iż tajemnicza planeta X nie uderzyła w Ziemię, Warta nie wyszła z brzegów, w „Przemysłówkę” nie uderzył samolot z Babimostu, Katedrę udało się uratować, a pewien senator, nie ogłosił się jeszcze biskupem diecezji. Rok jak każdy, choć gwiazda nie świeciła wszystkim po równo . Polityczna „szopka”, dobrze się miała w Gorzowie, od zawsze. Politycznych osłów i baranów tu bez liku, a samozwańczych królów, jak to w Lubuskiem - było więcej niż w Betlejem. Nietzschowska teza, że „Bóg umarł” nie sprawdziła się wcale, bo można odnieść wrażenie, że polityczni bogowie są wśród nas: ożywiają, kreują i zawsze są nieomylni. Pewne jest, że rok 2017 upłynął w Gorzowie pod znakiem inwestycji, tych już zrealizowanych, a także dopiero planowanych. W tym kontekście, miał on nad Wartą, twarz kilku osobowości: zakłopotanego prezydenta Jacka Wójcickiego , jego z...
STREFA WOLNEGO SŁOWA To nie jest gazeta, radio ani telewizja, ale prywatny blog, podobnie jak poglądy tutaj prezentowane - choć publiczne - są prywatnymi autora.