Gorzowska polityka zanurkowała w bajorze taniego lansu i propagandy a’la prezydencki sernik. Gdyby nie szafy pełne rozwiązań po Jędrzejczaku, to prezydentura Wójcickiego byłaby goła jak Śfinster i wybrakowana jak jego nadpiłowany przez wandala penis. Młody i rzutki „ Sokrates z Deszczna ”, zniknął jak bałwan po odwilży . Nawet temat odjeżdżającej n am Zielonej Góry mocno spowszedniał. Wygląda na to, że obecny prezydent nawet przyszłe wybory chce wygrać pomysłami Jędrzejczaka, co czyni go - co najwyżej - kiepskim naśladowcą: takim prezydentem miasta na 30 procent, choć w wyborach poparło go znacznie więcej mieszkańców... Mamy za to czas reanimacji starej jak świat dyskusji – czytaj: festiwal wodolejstwa - o tym, czy Gorzów ma być „ Gorzowem ” czy „ Gorzowem Wielkopolskim ”. W efekcie, wahadło lokalnej polityki przechyliło się w stronę tych, co uwielbiają ruszać żuchwą i gimnastykować język, bo gdyby intencje były szczere, to decyzja byłaby już podjęta i zrealizowana. A tak jes...
STREFA WOLNEGO SŁOWA To nie jest gazeta, radio ani telewizja, ale prywatny blog, podobnie jak poglądy tutaj prezentowane - choć publiczne - są prywatnymi autora.