Mediacje z elementem socjotechnicznego dyktatu, ale jest szansa, że „Solidarność” nie wymięknie. Mocne zagranie marszałek Polak, która jest bliska nokautu względem związkowców.
Chodzi o Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Międzyrzeczu. Kilka tygodni temu przewodniczący regionalnej „Solidarności” Jarosław Porwich złożył w prokuraturze doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez szefa szpitala oraz marszałek Elżbietę Polak. Chodziło o odpisy na fundusz świadczeń socjalnych pracowniczych. Marszałek na początku sprawę bagatelizowała, ale – zapewne po przegranej ostatnio sprawie w sądzie – doszła do wniosku iż czas na ocieplenie klimatu. Sięgnęła więc po „polityczny niewypał” i absolutną beznadzieję Longina Komołowskiego ze Szczecina – chwaląc się na stronach internetowych iż to były wicepremier i minister pracy (absolutnie beznadziejny !!!). Prawda jest taka, że jeśli Komołowski ma być negocjatorem, to nie skorzystają na tym związkowcy i pracownicy. Niemal powszechną opinią jest zdanie, że ze związkami dogadać się można zawsze: liczy się tylko cena. Co może zaproponować marszałek Polak ? Dużo, bardzo dużo… Jest jednak szansa, że związki dalej będą trzymać fason i „za paczkę dropsów się nie sprzedadzą”. Pracownicy szpitala w Międzyrzeczu mocno to wierzą, choć Marszalek Polak użyła zagrania z techniki tzw. „niskiej piłki”. No tak, ale Jarosław Porwich nie takich negocjatorów miał po drugiej stronie stołu. „Na początku poszła mocno, potem wymiękła” – powiedział jeden z gorzowskich związkowców. Pewne jest to, że marszałek zależało na ogólnym ociepleniu klimatu, bo jadąc do Gorzowa zadbała nawet o wywiad z wpływowym dziennikarzem Krzysztofem Bąkiem. No tak, ale po co ten cyrk z Komołowski, trzeba było spotkać się z szefem "S", gdy o to prosił...