Na temat tzw. „ problemów osobistych ” prezydenta Gorzowa, a także ich konsekwencji dla miasta, napisano już niemal wszystko, ale jakby zabrakło samokrytyki: dziennikarzom, komentatorom i wreszcie… zwykłym mieszkańców, a tak bardzo patetycznie i formalnie rzecz ujmując: wyborcom… Ten tekst, to przysłowiowy „ strzał w kolano ”, czy jak kto woli: „ samobój ”, bo obrona prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka – w dodatku przez kogoś tak kontrowersyjnego jak ja – to ostatnia rzecz, która mogłaby się komukolwiek w Gorzowie przytrafić. Nie bronią go nawet dawni partyjni koledzy oraz beneficjenci 12 letnich rządów. Może jednak warto mieć własne zdanie i uczciwie ocenić rzeczywistość, nie oddając całego pola tym, których jedynym atutem są sprawne struny głosowe. Inaczej mówiąc – coś mi się wydaje, że gdzie wszyscy myślą podobnie, nie myśli nikt… a sytuacja samego Jędrzejczaka przypomina tę z bajki Krasickiego: „ Wśród serdecznych przyjaciół, psy zająca zjadły ”. Niestety, prezydent Tadeu...
STREFA WOLNEGO SŁOWA To nie jest gazeta, radio ani telewizja, ale prywatny blog, podobnie jak poglądy tutaj prezentowane - choć publiczne - są prywatnymi autora.